REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Drugie życie mebli

  • Autor: Redakcja
  • 14 marz 2018 19:46
Drugie życie mebli
Drugie życie mebli
Drugie życie mebli
Drugie życie mebli
Drugie życie mebli
Drugie życie mebli
Drugie życie mebli
Drugie życie mebli

Drugie życie mebli – niechciane przez rodziców i dziadków, a pokochane przez młode pokolenie.

REKLAMA

Co się zmieniło, że młodzi podejmują się renowacji i dlaczego przywracają starą modę na salony? Jak to w ogóle możliwe, że Ci młodzi chcą stare rzeczy, skoro ich rodzice nie przejawiają takiego zainteresowania? Czy to tylko moda czy nowe podejście do konsumpcjonizmu? Zacznijmy od boomu inwestycyjnego za czasów Gierka, który przyniósł znaczącą zmianę. Budowało się wówczas masowo. Choć własne M2 przestawało być nieosiągalnym luksusem, przydział mieszkań wciąż był odgórnie sterowany, a jakość wykonania budowanych naprędce bloków pozostawiała wiele do życzenia. Bloki z wielkiej płyty, miały stanowić szybką odpowiedź na potrzeby mieszkaniowe Polaków. Natomiast zmiana sytuacji mieszkaniowej, czyli dużej liczby ludzi posiadających swoje własne M, nie szła w parze z większym zainteresowaniem wzornictwem. W polskich domach wciąż dominowało tradycyjne wyposażenie. Typowy wystrój to m.in. meble na wysoki połysk, wzorzyste dywany, porcelana i kryształy - słynna ryba z Krosna. Prowadzone w latach 70. badania Instytutu Wzornictwa Przemysłowego wykazały znaczną rozbieżność między wyobrażeniami projektantów, a lubianym przez Polaków stylem życia. Wiele projektów ze względu na ograniczenia technologiczne nie weszło w życie, mimo iż projektanci tworzyli wówczas niezwykle odważnie. Oni patrzeli w stronę nowoczesności, natomiast typowy Kowalski miał trochę inny problem… był skazany na to, co było dostępne. Każdy mieszkał niemalże identycznie, a na pewno bardzo podobnie.

Sentymentalizm

Mimo iż poziom życia wielu Polaków był mocno wyrównany to w tamtych realiach gospodarczych żyło się po prostu inaczej. Nie było czegoś takiego jak popyt i podaż a wszystko było sterowane przez politykę to dawało jedną, jedyną wartość, którą moi rodzice zawsze wspominali - czas wolny. Moje wspomnienia z dzieciństwa to gry i zabawy w domu, życie bardzo rodzinne. Dlatego też przedmioty
z tamtego okresu wpływają na mnie bardzo sentymentalnie. I w sumie nie tylko na mnie, ale na całe młode pokolenie. Ani ja, ani młodsi ode mnie nie staliśmy w kolejkach za podstawowymi dobrami. Stali nasi rodzice. My mieliśmy świat coraz bardziej kolorowy, z gumami Donald albo Turbo, a nasi rodzice borykali się z brakiem zatrudnienia i generalnie złą sytuacją gospodarczą kraju po upadku systemu.

Dlatego dla mojego pokolenia i pokolenia młodszych, design z lat 70tych, 80tych i 90tych nie kojarzy się tak źle, jak dla naszych rodziców. Oni codziennie walczyli z trudną polską rzeczywistością, my po prostu dojrzewaliśmy w swoim świecie. Podczas targów, jak pokazujemy nasze fotele po renowacji często słyszę: „u nas w domu takie były”.

Świadomość

Pamiętam te czasy, kiedy nie było torebek jednorazówek, a moja mama chodziła z koszykiem wiklinowym na zakupy. Potem jednorazówek było zatrzęsienie. Taki negatywny efekt dostatku, rozwoju.

REKLAMA


REKLAMA

OSTATNIO KOMENTOWANE

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA